Niedzielne popołudnie. Dłuższa drzemka (w
końcu to jedyny wolny dzień ), po przebudzeniu krótka narada co dziś robimy? Tym razem wybraliśmy wycieczkę rowerową. Tak, więc śniadanko z zaplanowaniem trasy, przygotowanie do startu i ruszamy.
Temperatura trochę niższa jak w ostatnich dniach co nie zmienia
faktu, że termometr wskazuje 29 stopni, ale co tam przecież nie będziemy cały dzień leżakować. Trasa bardzo przyjemna, bo ominęliśmy bardziej ruchliwe drogi i wybraliśmy te spokojne i w dodatku bardzo długi odcinek wzdłuż rzeki - och jak dobrze poczuć lekki chłodny wiatr. Początkowo trasa lekka nie wymagająca, i sił też dużo, dlatego tempo podkręciliśmy na maksa. Po przejechaniu ok 40km zaczęły się górki, dobrze, że zawsze mąż jest blisko mnie i poratował mnie snickersem. Później już było tylko lepiej i do celu udało się utrzymać fajne tempo. Tak, więc zasłużona kolacja ze znajomymi - bez wyrzutów sumienia. Takie niedziele lubimy najbardziej.
Trasa prezentowała się tak:




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz