Kolejny upalny dzień, więc popołudniowa drzemka musiała być. Bieganie wcześniej niż o 20 nie wchodzi w grę, bo mogłoby się to źle skończyć. Dlatego, gdy wybija wspomniana wyżej godzina ruszamy się z kanap. Warto w nich zasiąść i rzuć okiem na TV, bo w Berlinie nasi reprezentanci walczą o medale w ME w lekkoatletyce. Dawid mówi, że jak się ich naogląda to od razu ma chęć biegać więcej i szybciej ;) Wczorajszy trening zaczęliśmy od spokojnych 2km i dotarciu do jednej z większych górek w okolicy, gdzie mieliśmy wykonać podbiegi - 5x400m w szybkim tempie, każdy w swoim. Musiało być szybko, bo młodzież, która tam przebywała rzuciła tekst do mojego męża "Jest kondycja, bo na rowerze dogonić nie mogę". Ja za to w jednym z odcinków postanowiłam wyprzedzić Pana w średnim wieku, który zmagał się też z górką tylko, że na rowerze. Oczywiście udało mi się wyprzedzić i zarówno był to najszybszy odcinek w moich podbiegach. Po zakończeniu podbiegów w spokojnym tempie przebiegliśmy jeszcze 4km i zakończyliśmy kolejny słoneczny dzień z uśmiechami na twarzy. Końcowy dystans to ok 10km :)
Wiadomo, że Dawida jest drugi wykres. Dobry jest - tempo kręciło się w okolicach 3min/km ;)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz